• Wpisów:239
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:19
  • Licznik odwiedzin:9 513 / 2216 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
strasznie dawno temu pisalam, taka dluga zawiecha przytrafila mi sie pierwszy i ostatni raz, dlatego ze nie bede juz tutaj pisac. ostatnio napisalam tutaj 7 maja. od tego czasu nastapil przelom w moim zyciu. nowy rozdzial... otoz od 29 maja, od przysiegi tegoż owegoż zolnierza o ktorym tak pisalam przez rok... oficjalnie jestesmy razem!;* tak, wlasnie za tydzien minie pierwszy miesiac, kocham go, on mnie tez... jestem pewna ze wszystko bedzie dobrze pomimo sprzeczek, klotni i nieporozumien... oboje stwierdzilismy ze po roku spotykania nie chcemy spotykac sie z nikim innym, chcemy zyc ze soba. no wlasnie, nie mam sily tutaj pisac, nie mam czasu nawet. bede wpadac, moze komentowac inne blogi ;>> ciesze sie, że prowadzilam tego bloga, moglam sie tu wygadac, czego nie robilam nigdzie indziej. ten miniblog byl moim pamietnikiem, pisalam tu rzeczy, o ktorych nie mowie <lub mowie malo ludziom mi bliskim>, moje obawy, marzenia, wszystko. dziekuje dziewczyny za mile komentarze i czasem jakies slowa pocieszenia.. to bylo mile z waszej strony. teraaz czuje ze musze odstawic bloga a wiec z wszystkich moich trosk i klopotow zaczac zwierzac sie mojemu chlopakowi xd... tak wiec, kończe i pozdrawiam;*
_______________________________________________

I can't hide what has come
I have to go, I have to go, I have to go ♥
  • awatar Mysterious angel: na pewno będziemy tęsknić. też się trzymaj cieplutko ♥ szczęścia życzę Ci z tym Twoim żołnierzem, bo widać, że zawojował Twoje serduszko ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
serioo ? mi juz jest ciezko, nie spotykamy sie na tygodniu, ale to uczucie ze nie ma go tutaj, tu w zasiegu mojej miejscowosci... ze gdy wychodze do sklepu a akurat on wtedy nie jedzie gdzies corsa po drodze, nie zobacze jego twarzy... nie zapyta juz ''co tak krecisz'' kiedy mija mnie... nie zobacze go na parkingu kolo kosciola gdzie stoi w niedziele zamiast byc na mszy <troche patologia>, i wgl nigdzie go juz nie spotkam... dopiero kiedy napisze, ze wraca, chociaz na te glupie 3 dni! kiedy dostanie przepustke! za jakis miesiac dopiero, jeszcze bedzie przysiega... eh. juz tesknie, najgorsze beda soboty... ; (

teraz wrocilam od kingii, jutro do anki na nocke <najebe siee..>
 

 
Yo! wiec stwierdzilam, ze jednak jestem obojetna, taka ''anty love'' xd. moze zadecydowal o tym coooraz wiekszy kontakt z moimi sceptycznymi, cynicznymi i nie za bardzo przyjaznie nastawionymi na uczucia kumpelami z klasy. boooze jestem osobą dosc asocjalną, nienawidze siedziec z ludzmi, po prostu meczy mnie to. z drugiej strony nie moge dlugo wytrzymac bez odzywania sie do jakiegokolwiek czlowieka <moze byc tez yeti, duch albo parapet> .. alee teraz zaczelam myslec ze tak naprawde, na milosci to jeszcze przyjdzie czas. znaczy na takie prawdziwe milosci. a wlasciwie na tą jedyna milosc... caaaly rok zylam jakas dzika nadzieja ze on sie zakocha... ale juz tak nie moge zyc, nie moge calowac sie itp z facetem, który nic do mnie ni czuje!. nie wiem tylko dlaczego jemu to nie przeszkadza! chcialabym to zakonczyc, ale nie umiem. boje sie bo kocham go... naprawde boje sie. on wyjedzie teraz na 4 miechy, bedzie wracal na przepustki a ja za kazdym razem bede pewnie tesknic, bede sie usmiechac i smucic kiedy bedzie wyjezdzal. mysle ze ten czas zadecyduje o naszym dalszym spotykaniu. moze cos sie rozwinie, a moze trzeba bedzie definitywnie to zakonczyc. jezeli stanie sie to drugie, nie bede miec zalu, nie bede sie tez smucic. po prostu uswiadomilam sobie, ze zycie dzieli sie na etapy, rozdzialy. kazdy rozdzial naszego zycia zostal napisany wraz z naszym poczeciem <hahaha rozkmina> i jezeli cos nie wyjdzie to trzeba pamietac, ze to nie zdarzylo sie przez przypadek. tak mialo byc bo tak bylo/ jest zapisane w naszej p****ej ksiazce naszego marnego zywota. amen.
 

 
''Ale mam plan
Dlaczego nie mógłbyś być artystą
I ulepić mnie z gliny?
Dlaczego nie mógłbyś być pisarzem
I decydować o tym, co mówię?''


okej pokrotce napisze co sie wydarzylo tak gdzies od piatku <jest poniedzialek>. w piatek diana dowiedziala sie ze musi isc do sadu zeznawac w sprawie mojego nauczyciela od historii, tam chodzilo o romans z moja kolezanka z klasy, niewazne w sumie xd 6 meczacych godzin w szkole, a potem dom-sprzatanie-swislina wpadla. z wodka. ale nie chcialo mi sie piiiić. chcialo mi sie spac, nie moglam ich sluchac, nie wiem juz nie smiesza mnie ich zarty... w koncu wypilismy chyba po 2 kieliszki, zdecydowalismy sie obejrzec film, na ktorym polowa usnela loool w tym ja. poszli sobie po pierwszej. a w sobote widzialam sie z nim. w koncu moj plan sie powiodl- przyjechal do mnie! i teraz umowilismy sie, ze raz do niego jezdzimy, raz zostajemy u mnie ^^ nawet mi to pasuje. jestem coraz bardziej smutna, bo za niecaly miesiac ma sie stawic do wojska. dostal jednostke w szczecinie. oczywiscie bedzie mial przepustki, ale i tak ta swiadomosc ze go tu nie bedzie, ze nie moge wiedziec co dokladnie robi, czy sie dobrze czuje przeraza mnie... po prostu boje sie o niego, i o przyszlosc... za tydzien mam 18 kolegi, ale nie ide chyba, bo nie chce go zapraszac na moja xd a 4 maja urodziny eveliny, ide z nim na 2 godziny gdzies booo to ostatnia sobota razem i no... chce ja spedzic z nim a nie z evelina i ludzmi ktorych nie toleruje, no of course oprocz diany anki i przemka;d pogoda git, ale mogloby byc cieplej! dobrze ze to slonce;D a dzisiaj w sumie normalny dzien, nic ciekawego sie nie wydarzylo, zreszta wczoraj tez. ;d
 

 


Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, że zapisałam to w słowach.
Jak cudowne jest życie podczas, gdy jesteś na świecie.




okej jak juz pisalam <chociaz usunelam ten wpis potencjalnie przez przypadek> jestem znooowu. remont zrobiony, lapek naprawiony, jestem zdrowa, i wszystko uklada sie dobrze. no prawie wszystko. ostatnio troche lipnie z kasa... ale to tylko takie chwilowe <mam nadzieje!>. nie chce mi sie streszczac co robilam w czasie kiedy mnie nie bylo... troche sie wszystko pokomplikowalo ale juz jest stabilnie. nie wiem na jak dlugo, ale nie chce sie przejmowac przyszloscia! hee tak jak Monika mowila: ''wiesz, nie wiem co bedzie w przyszlosci. wole zyc terazniejszoscia''. ale ja wole miec jakis plan, jakikolwiek byle plan. oficjalnie gadam ze lubie spontanicznosc bla bla bla... ale tak serio mysle przeciwnie... lubie jak mam wszystko poukladane... ktos by sobie pomyslal ze jestem zajebiscie nudnaaa, ale trudno takie moje zboczenie. nie wiem co napisac. moze jakis apel do wiosny ? aaa no, wiosno nak**aj ciepłem szybciej!

ps: piosenka wyzej jest napisana chyba do chlopaka tej piosenkarki.. tak mysle. chyba chciala mu podziekowac, ze jest... urocze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar i scared this love: Świetne wpisy : * Facetą zawsze trzeba wytłumaczyć i podawać wszystko na talerzu chodź tak bardzo czasami pragniemy by sie domyślili ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wiec z powodu mojego wkurwienia, postaram sie napisac definicje slowa FACET <ta definicja jest prawdziwa tylko wtedy jak jestem wkurwiona, nie brac sobie tego do serca!>

FACET- istota czlowiekopodobna, rzekomo posiadająca rozum, jednak czesciej kierujaca sie instynktem, jak jakies psy czy koty. Jego życie to glownie praca <lub jej brak> wypady z kumplami na ''piwo'' <czyt. melanz do zgonu> oklamywanie i wkrecanie kitu swojej dziewczynie <byle jaki kit, zawsze klamie>, podniecanie sie na widok kobiecych ciał <dupa cycki dupa cycki oo ladna buuuzia>. Osobnik ten swoim wygladem potrafi przyciagnac lub odstraszyc kobiety. czesciej zdarza sie drugi wypadek. jezeli jednak juz przyciagnie, musi cos spierdolic charakterem. jest wkurwiający, i pewnie zdradza no i oczywiscie oklamuje. najpierw zdobywa zaufanie a potem olewa. malo obchodzi go charakter dziewczyny. jego motto: cycki. oraz: kumple sa najwazniejsi i wodka... i skrety.


jak bede bardziej wkurwiona to jeszcze cos dopisze, bez paniki.
 

 

Na co komu dziś wczorajsza miłość.
Na co komu dziś wczorajszy sen.
(...)
Na co komu dziś wczorajszy dzień.
Trzeba zawsze żyć biegnącą chwilą.

__________________________________________________

caaaly dzien odkad wstalam mam w bani ta piosenke z tytulu.. normalnie pogodaa jest wlasnie zajebista, chyba. albo zdradliwa, ale wyglada jakby bylo kolo 10 stopni. sloneczko, zadnej chmmurki itp ;d nie wiem, nie bylam na dworze. normalnie czuje sie jak w jakims zakladzie psychiatrycznym, gdzie nie wolno nawet na moment wyjsc na powietrze... a w nastepnym tygodniu ma byc znowu zimno. czyli tak na urodziny Dianki bedzie zimno. niefajnie -.- wlasciwie dzisiaj tak sobie robilam zarcie w kuchni, i nagle doznalam kolejnej genialnej rozkminy czym jest egoizm ;d dlaczego ludzie mowili ze jestem egoistka, ze BYLAM nią. kiedys mi sie wydawalo ze kazdy na pierwszym miejscu zawsze ma siebie, swoje dobro, swoje potrzeby i swoje przyjemnosci... KAZDY, a nie tylko ja... moze dlatego bedac w takim bledzie probowaalam byc jak oni... probowalam bo nie zawsze to wychodzilo, czasem musialam ustepowac ludziom zeby wyszlo im to na korzysc... wiec nie bylam taka do konca egoistka. ale szczerze mowiac myslalam tylko o sobie. nie obchodzil mnie praktycznie los innych ludzi. gadalam z ludzmi ktorzy byli mi potrzebni, a ci ktorzy byli bezuzyteczni olewalam. moze dlatego oddalilam sie teraz tak od wszystkich, od znajomych z gimbazy. mialam tylu ''przyjaciol''. a teraz zostali ci najwierniejsi. tak mi sie wydaje. dobra wracajac do tematu, chcialabym sie zmienic ale sadze ze to nie bedzie latwe. to nie jest latwe, bo juz od dawna probuje.. moze to wszystko z czasem sie ulozy. chcialabym chyba.

ps: wzielo mnie dzis na sluchanie hitow lat mlodzienczych moich rodzicow. nie powiem ze sa to debilne piosenki, wrecz przeciwnie, sa mega niesamowite.! <pod kazdym wzgledem> ale i tak wole country xd
 

 
Sprawiasz, że jestem jeszcze bardziej szalona.
Czuję, że się zakochuję.
I ja... zatracam się w twoich oczach.

__________________________________________________________

po pierwsze, pewnie niektorych zdziwil psychopatyczny <chcialam uzyc innego slowa, ale to zaczelo mi sie podobac> tytul... wyjasnienie jest takie: otoz, czytajac cytaty Johnny'ego Deppa, trafilam na jego tekst z piraci z karaibów, i mowil tam GDZIE JEST MÓJ RUM ? i nie wiem wlasciwie czemu tak mi bardzo to utknelo we lbie... i wiem ze to nienormalne czytac cytaty ludzi, ale niektore inspirują mnie do pisania tu... i niektore sa motywujace do podejmowania pewnych dzialan w moim zyciu. kazdy ma jakis plan i czasem potrzebuje do mobilizacji jakiegos madrego slowa od kogos, zeeeby ruszyc dupe i podjac sie wreszcie realizacji! praktycznie nie po to tu pisze teraz. chcialam napisac tylko zeee.. zaczyna mnie dziwic ze zawsze kiedy pomysle sobie o nim, nagle odzywa sie moj telefon z wiadomoscia od niego hee xd fakt czasem pierwsza pisze, alee jakos tamto sie czesciej zdarza. to troche smieszne. moze to telepatia? rozumiem kiedy ludzie mowia jedno slowo w tym samym momencie, albo pomysla o tym samym, albo zaczynaja nucic w tym samym momencie ta sama piosenke, ale o czyms takim co ja mam jeszcze nie slyszalam, moze dlatego to mnie tak intryguje. moj cel na najblizszy czas wobec niego ? przeryje go zeby wreszcie do mnie przyjechal! musze, bo to nie fair ze zawsze ja jezdze... on tez moglby kiedys do mnie przyjechac pfff -.- dobra znowu chyba cierpie na bezsennosc, moze obejrze jakis mulacy film... zobacze, bo to jakos malo ambitny plan hm.

 

 
Kiedyś myślałam, że miłość jest czymś czego nigdy nie doświadczę.
Nigdy nie myślałam, że mogę tak mocno to odczuwać,
ale ta tęsknota w głębi mojego serca za tobą jest silniejsza niż reakcja na twój dotyk..

__________________________________________________

mądre mądre. to nie jest tekst Taylor Swift, ona wykonala tylko cover. Ale słowa jakieś takie chyba najbardziej trafiające do mnie. Jest tak cieeepło na dworze! Chcialabym wyjsc, gdziekolwiek. byle z domu, ale njee bo znowu gardlo mnie boli. chyba do 3 w nocy meczylam sie z moją bezsennoscia. niee lubiee tego! mam zaproszenie na dzisiejsza imprezke do kolezanki z klasy, nieee jadee nie chce mi sie. nie to ze jestem jakas aspoleczna, ale nie mam ochoty po prostu. jeszcze na tygodniu leee... co tam jeszcze.. ;> na miejscu ludzi, których nieszczesciem jest czytac mojego bloga, zastanawialabym sie czemu ona ciagle pisze takie pierdoły... otóż poki moge to pisze, za kilka dni nie bede miala czasu wchodzic na bloga. robi sie wiosna, bede miala wiecej zajec i wgl... no nie da rady zbyt czesto. boze nie moge uwierzyc ze ten czas tak szybko leci. za 2 miesiace on idzie do wojska. nie wiem, ale nie dociera to chyba do mnie... to beda najgorsze 4 miesiace w moim zyciu! pewnie nie bedzie chcial sie spotykac, tak wiem 1000 razy to juz pisalam, ale to jest moja najwieksza obawa. zreszta ostatnio tak mi sie wydaje ze mnie olewa. pewnie mi sie wydaje, ale takie mam wrazenie. nie moja wina!

ps: bycie singlem jest git, do pewnego momentu. mi sie przestalo juz to podobac.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›